eGO Czytelnia Terapia Psychiczna gorączka: o objawach i 'dołach', oraz jak dbać o psychę

Psychiczna gorączka

Nowoczesny człowiek dba o siebie sumiennie - wie jak się nie przeziębić, jak nie zachorować na raka płuc. Ale rzadko kto wie jak zadbać o swoje zdrowie psychiczne, tak jak dba o zdrowie fizyczne.


Psychiczna gorączka: o objawach i ‘dołach’, oraz jak dbać o psychę.

Skąd się bierze stres i zaburzenia psychiczne? Objawy psychiczne oraz całe zespoły objawów czy ‘zaburzenia psychiczne’ mogą wynikać z różnych przyczyn. Jako że całość psychicznego funkcjonowania odbywa się w systemie nerwowym człowieka, a więc w jego mózgu oraz w innych obszarach ciała, wiele zależy od biologii. Mamy więc genetyczne uwarunkowania, odporność i inne fizyczne, niezwiązane z psychologią choroby, które wpływają na biochemię mózgu na przykład poprzez zakłócanie działania hormonów. Jednocześnie ‘działanie’ mózgu i emocji jest pod ciągłym wpływem aktywności psychicznej człowieka. A więc na stany emocjonalne, które rozgrywają się w mózgu, wpływają ważne dla człowieka wydarzenia psychiczne.

Jednym z głównych łączników pomiędzy wydarzeniami psychicznymi i mózgiem jest stres, który gwałtownie zmienia biochemię mózgu. Stres mogą wywołać różne zdarzenia: utrata bliskiej osoby, konflikt w pracy, ale też myśli (np.: o tym, że jestem nic nie warty, że obawiam się zdrady itp.) Na radzenie sobie ze stresem wpływa styl myślenia o sobie, świecie i innych, ale też aktualne okoliczności życiowe. Te wszystkie czynniki wpływają na siebie nawzajem i się nawzajem wzmacniają.

Aby lepiej wyobrazić to sobie, można pomyśleć o nastroju depresyjnym jako o gorączce. Wyobraźmy sobie, że pewnego zimowego poranka Pan Tomek poczuł się źle. Zauważył, że ma dreszcze, poci się, czuje się osłabiony i skołowany, bolą go mięśnie i głowa. Tomasz cierpi na cały zespół objawów, potocznie zwanych ‘przeziębieniem’. Działanie zaradcze jest proste: przez 2-3 dni odpocząć, nie wychodzić na mróz i nie przemęczać się. Bardzo prawdopodobne, że organizm obroni się przed naporem choroby i trzeciego dnia będzie zdrów jak ryba. Wyobraźmy sobie jednak, że pan T. nie zwolni na te dni trybu życia, nie zadba o siebie. Po tygodniu zaczną go boleć zatoki, a po dwóch będzie już zapalenie oskrzeli... Analogicznie, osoba, która zaczyna gorzej czuć się psychicznie, lub jest pod wpływem stresu, może przedsięwziąć środki zaradcze, bądź przeciwnie - ‘dochrapać się’ całego szeregu objawów. W skrajnych przypadkach, osoba w ogóle nie udaje się po pomoc, mimo ciężkiego stanu, bo nie chce myśleć, że jest ‘wariatem’. Podobnie jak w przypadku ‘przeziębienia’ krótkotrwały ‘dołek psychiczny’ czy pojedynczy objaw stresu, zwykle przechodzi sam, gdy osoba o siebie zadba, zlikwiduje stres, zrobi coś dla siebie, otrzyma wsparcie psychiczne od bliskich itp.

Jeśli ów ‘dołek’ nie jest już jedynie odpowiednikiem ‘przeziębienia’, ale zapalenia płuc, potrzebna jest fachowa pomoc psychiatryczna, czyli leki.

Wyobraźmy sobie teraz, że pan T, tego dnia, gdy zachorował, wcale nie musiał pracować. On po prostu ma nawyk lekceważenia takich sygnałów jak gorączka. Nie tylko nie kładzie się do łóżka, gdy gorzej się czuje. On nie znosi czapki. W mróz wychodzi z na dwór z mokrymi włosami. Nie je śniadania, za to ‘zarywa’ noce na imprezach, a rano wypija hektolitry kawy... Ten scenariusz brzmi karykaturalnie, ale realnie.

Teraz przełóżmy to na życie psychiczne. Wiele osób nie umie radzić sobie ze stresem, nie widzi przejawów swojego psychicznego napięcia i nie umie o swoją psychikę zadbać. W dodatku psychiczna ‘gorączka’ zakłóca myślenie, i sprawia, że jeszcze trudniej sobie poradzić i o siebie zadbać. Dlatego pozbycie się problemów, które towarzyszą pacjentom od lat, często wymaga nauczenia się rozpoznania swoich stanów emocjonalnych i nowych sposobów reagowania na nie. Zasada jest bardzo prosta, ale wykonanie mniej. Świat emocji jest skomplikowany. Nowe sposoby reagowania na stres i na innych ludzi, oraz nowe sposoby myślenia o sobie i swoim życiu trudno wprowadzić. Z pomocą przychodzi psychoterapia.

 

Sprawdź: Psychoterapia: mały leksykon. Co? Kto? Jak? i z czyim wysiłkiem?

Sprawdź: Częste zaburzenia

Poznaj siebie: rozwiąż interaktywną eGO-Zabawę

Zmień siebie eGo-PORADNIK: Jak wprowadzić zmianę w swoje życie?

 
Komentarze (16)
16 Sobota, 12 Czerwiec 2010 17:12
Advena
widziałam tu ciekawe komentarze, też bardzo podobnie postępowałam z dołem z nerwami, po prostu, starałam się tego w ogóle nie dopuszczać do świadomości, nie chciałam wierzyć, że może być coś nie tak, wszystko brałam na przeczekanie, starałam się czymś zająć, wiedziałam, że przetrwam wiele i się zastanawiałam, kiedy nadejdzie ten moment, że to już za wiele i czy poznam ten moment no i on chyba nadszedł
15 Niedziela, 26 Lipiec 2009 12:25
neuron
nie rozumiem po co ta dyskusja, przecie w tekście jest pełno odwołań do biologii mózgu. To czysta chemia - jak brakuje jakiegoś składnika, masz depresję czy nerwicę. Psych przypisze ci piguły i mózg może ciągnąć dalej!
14 Niedziela, 26 Lipiec 2009 10:05
deprecha
taa, ja się zgadzam. Smutnia, ja też uwarzam że nadmiar myślenia prowadzi do błędnego koła.
13 Niedziela, 26 Lipiec 2009 09:26
krzykacz
szczerze uważam, że to dotyczy większości kłopotów. Nawet jeśli wiesz co jest nie tak w twoim zachowaniu czy myślach, nie umiesz tego zmienić.
12 Sobota, 25 Lipiec 2009 16:54
patyczak
niestety wydaje mi się, że większość psychicznych problemów wymaga kogoś z zewnątrz. Taki kłopot zwykle przesłania logikę. Na pewno zgodzi się ze mną każdy kto miał do czynienia z bzikiem na temat jedzenia! :)
11 Sobota, 25 Lipiec 2009 16:42
intelekt
ok, gdy dół już sięga dna rzeczywiście myślenie może pogorszyć sprawę, bo wtedy myślenie jest wypaczone, zgadzam się. Student masz racje - na takie okazje przyda się trzeźwy obserwator 'z zewnątrz'.
10 Sobota, 25 Lipiec 2009 15:55
smutnia
z mojej perspektywy wygląda to tak, że jak juz mam doła, to jak zacznę dodatkowo nad sobą rozmyślać zawsze wnioski są w stylu, że jestem do d..., życie jest do d... nic dobrego się już nie przydarzy i w ogole wszystkiego mi się odechciewa. Nikomu nie polecam. Moja recepta na doła to pod żadnym pozorem się nie zagłębiać w myślenie - bo to tylko prowadzi do jeszcze czarniejszych wniosków. Trzeba wtedy za wszelką cenę starać się zrobic coś innego - zająć się czymś innym byle nie rozmyślać. No nie wiem iść na spacer, basen, spotkać się z kimś.
9 Sobota, 25 Lipiec 2009 15:38
student
dlatego nie zawsze da się własny problem rozwiązać samemu... przecież dokładnie o to chodzi w psychologii - ktoś z zewnątrz ma bardziej obiektywny obraz sytuacji. A jak samemu rozmyślasz o sobie to ulegasz złudzeniom, oszukujesz siebie, racjonalizujesz sobie pewne rzeczy itd.
8 Piątek, 24 Lipiec 2009 21:04
mila
tak, tylko jak człowiek zastanawia się za dużo nad sobą i kłopotami to czasem zupełnie się zapętla. No i problem staje się jeszcze większy niż na początku.
7 Piątek, 24 Lipiec 2009 08:31
intelekt
smutnia - nie zgadzam, się. uważam że dobrze jest jak ludzie zastanawiają się nad sobą i swoim życiem. W końcu na tym polega człowieczeństwo (tym różnimy się od małp)!
6 Piątek, 24 Lipiec 2009 08:05
GBerta
problem w tym, że nawet gdy człowiek zorientuje się co mu dolega, bardzo trudno jest cokolwiek zmienić. W tym sensie sposób życia i myślenia jest jak nałóg. Bardzo nie chcesz zachowywać się w jakiś tam sposób a i tak to robisz.
5 Czwartek, 23 Lipiec 2009 11:11
smutnia
student - masz racje, ludzie często wymyślają sobie problemy, szukają. Gdy kogoś dopadnie kryzys, wtedy na pewno zorientuje się. nie ma siły
4 Czwartek, 23 Lipiec 2009 11:00
student
ludzie którzy rzeczywiście mają kłopoty, bardzo cierpią
3 Czwartek, 23 Lipiec 2009 10:51
patyczak
no ale chyba można jakoś się zorientować? przecież problemy powodują, że ludzie mają doły, nerwice itd. wtedy sie orientują, że coś jest ie tak...
2 Czwartek, 23 Lipiec 2009 10:38
patyczak
no wiesz, jak masz problem w strefie psychiki, masz sie zorientowac ze go masz i przestac robic to co ci szkodzi na psyche... tyle ze nie zawsze to takie latwe bo po pierwsze nie tak latwo sie zorientowac ze masz problem :(
1 Czwartek, 23 Lipiec 2009 09:28
mila
nieźle podsumowane z tym 'imprezowym' trybem. Ja w pewnym sensie tez tak mialam, kiedys na przyklad strasznie często się przeziębialam, aż dostałam zapalenia płuc i wylądowałam w szpitalu na 3 tygodnie. No i zaczęłam uważać na siebie - szybko reagować, gdy trochę się przeziębię. Nie wiem czy teraz mam lepszą odporność, ale na pewno od roku nie brałam antybityków i to już duży sukces (odpukać). Ale przekładanie tego na psychikę wydaje mi się jakąś sztuczne. Niby jak by to miało wyglądać?
Proszę zarejestruj się by móc dodawać komentarze do tego artykułu.