Listy: Tyję na diecie!
Od lat ciągle się odchudzam ale zawsze kończy się tak samo. Schudnę z początku może z 2 kilo, a potem od razu rzucam się na jedzenie i tyję. Nie zniosę tego dłużej.
|
Na diecie od 5 lat tyję zamiast chudnąć.
Od jakiś 5 lat ciągle się odchudzam. W tym samym czasie przytyłam już ponad 12 kilo. Kiedyś chodziło o to, żeby zmieścić się w mniejsze Jeansy. Teraz chodzi o to, by móc komfortowo wejść do sklepu i nie usłyszeć, że tak dużych rozmiarów w ogóle nie produkują... Myśl o zakupach przeraża mnie. To takie upokarzające... Czuję się okropnie. Myslę o sobie z obrzydzeniem. Unikam imprez, wszystkich sytuacji gdzie trzeba jako-tako wyglądać. Wolę nie oglądać się w lustrze. Wkurzają mnie koleżanki, które po prostu nie zmienily prawie wagi przez całe liceum, wydają mi się piękne, kobiece, a ja – coraz bardziej tłusty hipopotam. Ja jestem normalnie specjalistką od spraw odchudznia: próbowałam dietę Kwaśniewskiego, Paleolityczną, makrobiotyczną i kapuścianą. Tabele kaloryczną, i wszystkie zasady znam na pamięć. Ale zawsze kończy się tak samo. Schudnę z początku może z 2 kilo, a potem od razu rzucam się na jedzenie i jem wszystko co popadnie przez kolejne 2-3 tygodnie. Najlepsze, że przy ludziach umiem się powstrzymać, zawsze jem malutkie porcje, połowy dań w ogole. Ale jak tylko coś nie gra, zaczynam się obżerać jak chomik – sama w domu. Siedzę przy lodówce, opycham się i rozpaczam. Najgorsze, że każdy taki zryw kończy się przytyciem. W rezultacie jestem coraz większa, nie mieszczę się w rzeczy. Muszę przyznać, że zawsze gdy takie coś się wydarzy nienawidzę siebie, czuję się paskudnie, jakbym była jakąś niską istotą, jakimś obrzydliwym gadem. Czuję do siebie wstręt. Zamykam się coraz bardziej w sobie. Jak ktoś się pyta, zmieniam temat, staram się być wesoła, pomocna, udaję, że to nie ma znaczenia dla mnie. Magda Magda, przykro mi, że cierpisz. Wygląda na to, że twój problem jest poważny i strasznie ci doskwiera. W dodatku nie masz wsparcia w innych. Nie dość, że zmagasz się z koszmarnymi uczuciami, na zewnątrz wciąż udajesz, że wszystko jest OK. To musi być strasznie męczące. W rezultacie, nic dziwnego, że tak trudno jest ci wyrwać się z tego błędnego koła. Z twojego listu wynika, że doskonale wiesz jakie są diety i jak powinno wygladać odchudzanie się. Jednocześnie schemat twojego działania powtarza się. Dlatego, nie podam ci cudownej diety z listą produktów i przepisów. Zamiast tego proponuję tobie bardziej skupić się na psychologicznych aspektach twojej sytuacji. Choć na podstawie twojego krótkiego listu nie można jednoznacznie tego stwierdzić, niektóre z twoich uczuć bardzo bliskie są zaburzeniom odżywiania się. Twoja dieta i twoje samopoczucie to seria górek i dołków. Na twoim miejscu postarałabym się wyrównać tę karuzelę nastrojów. Po pierwsze więc, musisz znacznie zmniejszyć swoje oczekiwania. Radziłabym zastosować samoobserwację, która zazwyczaj bywa pomocna w przypadkach zaburzeń odżywiania się. Najlepiej rozpocząć od obserwowania siebie, swojej diety i swoich nastrojów zapisując je dzień po dniu w dzienniczku. Nie przerywaj notowania przez parę tygodni. Nawet jeśli załamałaś się i ‘przerwałąś’ dietę. Sęk w tym, że tym razem wcale nie będziesz na diecie. Postaraj się nie jeść zbyt dużo, nie opychać się, ale bez konkretnych diet. Przede wszystkim celem przez jakiś czas powinno być ustabilizowanie twojego nastroju i wagi. Następnie będziesz mogła zacząć ograniczać jedzenie i poświęcić więcej czasu na sport. Przede wszystkim, cel jaki sobie wyznaczysz powinien być osiągalny i minimalny np. Jeśli dotychczas chudłaś 2kg na tydzień ustal, żeby schudnąć 2kg w miesiąc. Za to jako że dotychczas załamywałaś się raz na tydzień, postanów, że nie wolno ci załamać się więcej niż 2 razy w miesiącu. Ale bądź realistyczna. Nie mów sobie, że już nigdy się nie załamiesz, nigdy nie zjesz czekolady i za parę miesięcy będziesz szczupła. Nie oczekuj cudów i nie wybieraj cudownych diet. Przecież dobrze wiesz jak one się kończą. Nie dopuszczaj też do zbyt szybkiego chudnięcia. Oczywiste jest, że gdy bardzo zgłodniejesz i w dodatku zmęczysz się ćwiczeniami, bardzo łatwo zajżysz do lodówki. To na tyle, jeśli chodzi o praktyczne rady. Możesz spróbować realizować ten plan samemu, jednak biorąc pod uwagę twoje emocje, radziłabym skontaktować się z psychologiem. Samej, będzie ci bardzo ciężko wyrwać się z tej chuśtawki nastrojów. Dzieki psychoterapii nauczysz się dbać o swoje emocje, poprawisz swoją samoocenę i zaczniesz sama kontrolować niechciane zachowania (w tej kolejności). Życzę mnóstwo wytrwałości!
Sprawdź: zaburzenia odżywiania się
Poznaj siebie eGO-Zabawa pomoże sprawdzić czy bliskie są tobie bliskie zaburzenia odżywiania się: eGOzabawa
Kłopoty z jedzeniem można leczyć poprzez psychoterapię
Zmień siebie eGo-PORADNIK: wyjdz z dołka |